Transport 3 koparek na budowę obwodnicy w Gdyni
Przewieźliśmy ciężki sprzęt budowlany z bazy w Poznaniu bezpośrednio na front robót. Wykorzystaliśmy nasze najmocniejsze lawety o podwyższonej nośności.
Zlecenie od Bud-Most Wielkopolska wymagało przerzutu trzech koparek gąsienicowych o masie 14 ton każda. Musieliśmy dostarczyć sprzęt z bazy w Poznaniu na plac budowy obwodnicy w Gdyni w rygorystycznym oknie czasowym.
Wyzwanie
Klient stanął pod ścianą, bo poprzedni przewoźnik odwołał transport 12 godzin przed planowanym startem prac ziemnych. Każdy dzień postoju trzech ekip budowlanych generował stratę rzędu 4300 zł. Maszyny znajdowały się na grząskim terenie, co wymagało od kierowców precyzyjnego podjazdu ciężką naczepą bez ryzyka zakopania zestawu.
Podejście
Jay Paul Motors wysłało dwa zestawy niskopodwoziowe z Poznania w ciągu 4 godzin od otrzymania zgłoszenia. Zaangażowaliśmy dwóch kierowców z 7-letnim stażem w transporcie ponadgabarytowym, którzy doskonale znali punkty kontrolne na trasie S5 i A1. Wybraliśmy wariant przejazdu późnym wieczorem, aby ominąć zatory pod Gdańskiem i wjechać na plac budowy dokładnie o 6:15 rano.
Rozwiązanie
Zastosowaliśmy naczepy typu semi z hydraulicznymi najazdami, co pozwoliło na bezpieczny załadunek koparek mimo trudnego podłoża. Każdą maszynę zabezpieczyliśmy 8 atestowanymi łańcuchami o wzmocnionej wytrzymałości. Kierowcy utrzymywali stały kontakt radiowy z kierownikiem robót, dzięki czemu rozładunek odbył się płynnie, bez blokowania wjazdu dla betoniarek pracujących w innej sekcji budowy.
Rezultaty
Dostarczyliśmy wszystkie trzy maszyny przed wyznaczonym terminem, co pozwoliło klientowi uniknąć kar umownych za opóźnienie startu robót ziemnych.
Harmonogram
-
Poniedziałek 14:15Szybkie zgłoszenie od Bud-Most i błyskawiczna wycena kosztów
-
Poniedziałek 18:40Wyjazd dwóch zestawów niskopodwoziowych z bazy w Poznaniu
-
Wtorek 06:15Przyjazd na plac budowy obwodnicy w Gdyni
-
Wtorek 07:45Zakończenie rozładunku i podpisanie dokumentów przewozowych
"Jay Paul Motors uratowało nam harmonogram w Gdyni. Inni tylko obiecywali, a oni po prostu przyjechali i załadowali sprzęt w błocie. Szkoda tylko, że termin płatności był krótki, ale robotę zrobili konkretnie."